Dylemat.......... o zgrozo.
Cześć. Zbytnio nie wiedziałam gdzie udać się ze swoim dylematem, pomyślałam więc o tym forum.
Chciałabym prosić o jakąś radę, jest to dla mnie bardzo ważne.
Około 1,5 roku temu... Przyczepił się do mnie pewien 26 latek <P>, zdobyl moj nr kom. W miescie uwazany jest za ćpuna, gwałciciela. Byl karany, ale za kazdym razem wychodzil po gora pół roku. Znam , kojarze wiele dziewczyn które skrzywdzil, których chciał i miał numery. Mój jakos tez zdobyl, z tego co widze zdobywanie numerów dziewczyn z okolic to dla niego pryszcz.
Jednego dnia... próbował mnie zgwałcić. Cudem mu się wyrwałam, ale trauma została do dziś. Potem miałam spokój, zniknął. Nie pisał nie dzwonił. Pięknie.. aż za. Odezwał sie po kilku miesiącach, gdy wyszedl z wiezienia. I tak było kilka razy w kólko, odzywał sie i milkł na kilka miesiecy.
Jakiś czas temu poznałam faceta <R> ( nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń, normalny facet, student, ma poukladne w głowie). Poznaliśmy się dosc w nietypowy sposob, za pomocą internetu, jest z tego samego miasta. Duzo pisalismy na GG , wymienilismy nr telefonów. Spotkaliśmy się. Dosc dlugo spacerowalismy (prawie 4 godz), głownie rozmawialismy o takich 'pierdołkach' malo waznych sprawach, troche się pośmialismy. Wiadomo pierwsze spotkanie, to co tu duzo oczekiwac. Było super, mnie sie bardzo podobało i nie chciałabym stracić tej znajomości. On wyjechał teraz do Gdanska, jakies 200 km ode mnie, tam studiuje, pracuje. Do domu przyjezdza na weekendy. Nie zawsze mamy kontakt, poniewaz rujnuje nas rózność sieci kom. Od spotkania nie rozmawialiśmy jeszcze, gdyż nie mamy jak.
W dzień spotkania...umówilismy się na godz. 15.00, wyszlam z domu trochę predzej, gdyz nie lubie się spózniać. Spojrzałam na telefon żeby sprawdzić godzinę, patrzę i oczom nie wierze ze akurat dzis , teraz znów odezwał sie On <P> ... BYłam w szoku, pzrestraszyłam się , że znowu się odezwał, znów go wypuscili (?) . No ale nic , poszlam na miejsce spotkania z <R> i było pięknie. Tylko byłam trochę nie swoja , moze pzrestraszona tym sms od tego ćpuna <P> .
Przez to, zamartwiam się , ze na spotkaniu nie pokazalam sie z tej lepszej strony, ze bylam troche nieobecna, nie swoja - ale to nie moja wina, tamten sms mnie pzrestraszyl, co odbilo sie na pewno na spotkaniu, na ktorym mi bardzo zalezalo.
Nie wiem teraz co zrobić, czuję sie osaczona pzrez tego ćpuna <P>, on chce wyciagnac ode mnie numer mojej kolezanki (wiadomo po co) , przez to jestem rozkojarzona (tak jak i na spotkaniu z facetem na ktorym mi zalezy - on zapewne myśli ze mnie zanudzal, lub cos , ze mi sie nie podobalo, a przyczyna jest calkiem inna to przez tego bandziora).
Nie wiem teraz co zrobić, licze na to , że <P> sie kiedys odczepi, zapomni o mnie. Lub znow go zamkna tym razem na dluzej.
Lecz co z <R> ? powiedziec mu, o <P> i o mojej przeszlości? o tym co mnie męczy, ze być moze przez to na spotkaniu nie bylam do konca sobą? Myślami troche gdzie indziej. Czy zostawić to po prostu dla siebie, zeby Go nie odstraszyć, nie zrazić do siebie? Czy jednak powinien wiedziec? Czy może takie wiadomosci zostawia sie na kiedyś na potem? Boję się ze gdy mu o tym opowiem to po prostu sie przestraszy,odrzuci Go ta wiadomość... i po prostu nie bedzie chcial ze mna się wiecej spotkac...
Czy to ja juz wariuję i robię z igly widly?
Mam tyle pytań, tyle sprzcznych mysli.. a odopwiedzi zero. Nie mam z kim tez o tym porozmawiac.
Prosze o radę.
Magdalena.
|