Subkultura to jest coś takiego, co pomaga pozbyć się pewnych strachów i wejść na nowy poziom w zyciu. Ostatnio w naszej ukraińskiej telewizji pojawił się film "Stilagi", to o młodzieży lat 50ch wieku XX. O tych, kto w czasie okrutnego radzieckiego reżymu, kiedy nie wolno było mówić żadnego zbytecznego słowa, bo można było trafić do więzienia, kiedy wszyscy były podobne do siebie, bo niepodobna do innych osoba dostawała tylko zarzuty, miał dzielność wyjść na ulicę w jaskrawym ubraniu i z niezwyklą fryzurą a-la Elwis Presley.

To było jak dziecięcia choroba, i potem takie ludzi chyba wracali do zwyczajnego życia, ale już na nowym poziomie i z nowym względem na świat, bo odzyskiwali wolność. Kawalki z tego filmu łatwo znaleźć w necie, tam jest dużo piosenek, które pokazują tą atmośferę. A co do dzisiejszych subkultur, to ja np nigdy zbytnio nie dolączałam się to tych grup, ale to zawsze było dla mnie chymś bardzo przyciągającym, bo tam czuje się tak wolno i nie zwraca się uwagi na pewne rzeczy, na które zwracają uwagę większość ludzi. Lubię chodzić na takie wieczory literackie u nas w Charkowie, prowadzi je dość znany w Ukrainie pisarz. Tam jest fajnie, można ubrać się wolno, siedzieć wręcz na podłodzie i słuchać wierszy, trochę dziwne czasami, ale w tej atmosferze jest coś takiego przyjemnego, wolnego, tam wszyscy akceptują wszystkich, nikt się nie przejmuję niczym.
Inna strona tych subkultur to są czasami narkotyki itp. Tu wolałam mówić o przyjemnych rzeczy.
